Obroty o 180 stopni, to coś co charakteryzuje moją osobę jakoś tak dobitnie. Minęły dwa lata i jeden miesiąc niemal, od czasu mojej ostatniej publikacji i pewnie niejeden gość tej strony pomyślał, że Verbal to historia. Miałem co prawda ochotę pojawić się w ostatniej odsłonie operacji czelendż ale jakoś tak czułem po kościach, że znów dam ciała, no i się nie pojawiłem.
Ostatnimi tygodniami jednak udawadniam sobie, że ciągle potrafię coś z siebie wykrzesać i można rzec pozaczelendżowo sobie macham pędzlem marki x radośnie. Przy okazji chciałem pokazać też, że my tu ciągle modelarsko żywi na Sub Rosie ;). Wreszcie mam nadzieję, że wrzut ten znienackowy będzie pierwszym z serii o kolorowaniu moich ultrasów ... cykl, który może nie skończy się za miesiąc czy dwa ale mam nadzieję zakończy się sukcesem.
Pomimo tego, że prezentowana poniżej drużyna zwiadowców nie jest pierwszą jaką zrobiłem w ostatnim czasie, zdecydowałem się pokazać właśnie ich a wszystkiemu winien jest model Teliona, który wybitnie zmobilizował mnie "skautowo" ... ale wszystko po kolei i od początku.
1. Skauci ze strzelbami czyli wspomnienie czelendżowe
W swoim wstępie do opercaji czelendż przedstawiłem dwóch panów ze strzelbami, klimatycznych wielce i pewnie nieczęsto widywanych na czterdziestkowych stołach ;). Już wtedy poczułem do tych starych, metalowych wzorów wybitną miętę; ich pozy, ilość detali i inne duperelki miło łaskotały moje wyobrażenie o marinowej "młodzieży". Z malowania też byłem zadowolony i z niecierpliwością czekałem kolejnych zwiadowców w nieistniejącej jeszcze drużynie.
Tytułem przypomnienia