Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
poniedziałek, 20 listopada 2006 - 08:34

Strona gotowa do druku
Battlefleet Gothic
Stało się.

Nigdy, w najgorszych koszmarach, nie przypuszczaliśmy, że nadejdzie koniec. Wierzyliśmy, owszem, że nadejdzie kiedyś czas ostatniej bitwy, kiedy Imperator powstanie z Tronu, by poprowadzić Ludzkość do nowej Krucjaty i ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem, ale nikomu nie śniło się, że cokolwiek stanie się za naszego życia...

Zaczęło się od pojedynczych starć, niewielkich napadów na nic nie znaczące osiedla i kolonie, rozrzuconych w czasie i przestrzeni. Dowiedzieliśmy się, że istnieją. Potem zaczęli z nami walczyć. Starcia oddziałów i flotylli. Indeks Zagrożenia: Beta. Dowiedzieliśmy się, że Imperium ma nowego wroga. Zaczęli uderzać częściej. Starcia z nimi stały się dla nas codziennością. Dowiedzieliśmy się, kim są. Poznaliśmy naszego wroga. Jego możliwości i zwyczaje. Przewyższali nas swoją technologią, ale potrafiliśmy ich pokonać. Strahe ich wyczuł; wiedział, co, jak i kiedy najbardziej ich boli. W skali Imperium bywało różnie, ale tu, w rejonie Taris Gamma, mieliśmy ich wręcz pod kontrolą.

Coś zaczęło się dziać.

Na granicach Imperium zaczęły milknąć kolonie. Coraz więcej. Pojawiły się meldunki o coraz większych grupach, atakujących nawet mocno bronione światy. To zaniepokoiło Strahego. Kazał sporządzić mapę; wielki, holograficzny obraz galaktyki w sali odpraw "Rozgrzeszenia". Patrzyliśmy, a na naszych oczach zapalały się kolejne żółte punkty, tam, gdzie uderzyli. Zapalały się, jeden po drugim, na obrzeżach galaktyki, aż w końcu całe Imperium było otoczone. Powoli zaczynało do nas docierać, co się działo...

Obcy stopniowo przestawali nam dokuczać. Eldarowie zniknęli w przeciągu miesiąca. Po prostu. Tak, jakby schowali się w swoich dziurach, i postanowili nie wychylać stamtąd głów. Nicassar, Demiurg... Nie pojawiał się nawet najmniejszy statek. W raportach z Kar Duniash nie było nawet słowa o Tau. Pojawiły się plotki, że z Segmentum Solar i Segmentum Tempestus zaczęły wycofywać się floty Roju Leviathan...

Napływały kolejne meldunki, z miesiąca na miesiąc coraz więcej, potem z tygodnia na tydzień. Całe armie i całe floty... Cypra Mundi prosiła o pomoc Bakkę, Bakka prosiła Hydraphur, Hydraphur prosił Marsa, Mars -Kar Duniash, Kar Duniash -Cyprę Mundi... Urywał się kontakt z jednym światem za drugim, każdego dnia milkła jakaś baza Floty. Nie wierzyliśmy w to, co się działo. To nie było możliwe; musieli się w końcu gdzieś zatrzymać! Myśleliśmy, że połamią sobie zęby na Cadii. Cadia padła po tygodniu. Nemesis Tessera i Agripinaa zniknęły w zasadzie niezauważone...

W końcu przyszli i do nas. Strahe wyprowadził całą Eskadrę z portu. Corvis, Black Haven, Thetis II, RV-449; miażdżył ich raz za razem. Ale przybywało ich więcej; gdy skończyliśmy w jednym miejscu, musieliśmy lecieć w następne. Nie było odpoczynku, nie było przerwy. A każdego dnia przybywało żółtych punktów na mapie Strahego. Mówią, że wtedy już nie spał. Nie jadł, nie pił, nie odpoczywał; zupełnie, jakby już tego nie potrzebował. Był wszędzie; doradzał, wydawał rozkazy, przywoływał do porządku. Prowadził Eskadrę od zwycięstwa do zwycięstwa; nie było dla niego równego przeciwnika. Mówią, że gdy dowodził w trakcie walki, w jego oczach był blask mocy samego Imperatora.

"Rozgrzeszenie" zostało zniszczone pod Selidaris. Trzy dni nieprzerwanej walki, i wciąż napływające statki, eskadry, flotylle... Nikt nie przeżył. Nawet on.

Wycofaliśmy się. Najpierw Colrane, potem Whin's World... Ghallager nie mógł nawet marzyć o dorównaniu Strahemu. W końcu odpuściliśmy. Zostało jeszcze kilka światów, ale nie mieliśmy już sił, by ich bronić.

Patrzę przez iluminator, i widzę piękne, choć zimne światło gwiazd na tle czerni kosmosu. Przynajmniej to pozostało niezmienione... Mapy Strahego już nie ma. Przepadła razem z "Rozgrzeszeniem", a potem nikt jej już nie odtworzył. Bo i w sumie nie było po co. Gdyby spojrzeć na nią teraz, Segmentum Obscurus, Segmentum Solar, Segmentum Pacificus, większość Segmentum Ultima i Segmentum Tempestus byłyby żółte. Puste pozostałyby obszary wokół Bakki i Ultramaru, oraz długi, choć wąski pas na południowym wschodzie. Ale pewnie i to już niedługo.

W pewnym momencie myśleliśmy, że przyszedł czas apokalipsy; desperacko wierzyliśmy, że to była próba wiary, i teraz Imperator wstanie z Tronu, by nas poprowadzić w najczarniejszej godzinie. Nie wstał. Primarchowie nie powrócili, i nie zaczęła się nowa Krucjata, a po niej złota era. Jedyne, co do czego mieliśmy rację, to apokalipsa...

Nie mamy już kontaktu z Terrą. Ten rejon został najechany już jakiś czas temu, i nie umiem wierzyć, że Terra wciąż się broni, pomimo twierdzeń kapłanów, że wszystkie znaki mówią, iż Imperator wciąż jest z nami.

Zastanawiam się, po co tak naprawdę spisuję tę relację. Czyżbym miał nadzieję, że jednak to przetrwamy? Czyżbym wierzył, że ktoś to kiedyś odnajdzie i przeczyta? Nie wiem... Za iluminatorem wciąż są tylko gwiazdy i czerń. Ciekawe, kiedy ujrzę również zimny blask światła, odbijającego się od ich okrętów...?


Autor: Ardis deLeveren


Komentarze

ES
20-11-2006 - 08:38

Niech wolno mi będzie pierwszemu podziękować Ardisowi za nadesłanie tego tekstu do SR - i pogratulować fabuły, osadzenia w świecie 40k, a przede wszystkim nastroju. Bardzo mi się podoba.

brother_bethor
20-11-2006 - 09:05

Najpierw należałoby rozstrzelać Brata Ardisa za sianie defetyzmu i herezję czwartego stopnia, jego opowiadanie spalić przed przeczytaniem na na samym końcu pogratulować świetnej roboty. Brawo, Ardisie!

ES
20-11-2006 - 09:42

To mi się tez spodobało. Oto Ardis, nieugięty Ultras, lojalny od zawsze, wrzuca taki tekst... Czysta rozkosz dla oczu Legionisty :]

ibsen
20-11-2006 - 09:48

Super :D

Tylko ja się pytam... Nie... Ja żądam! Żeby był jakiś prequel lub sequel!

Verbal
20-11-2006 - 10:07

Genialny test ... gdyby nie ten "nowy wróg Imperium" postawiłbym, że to chaos w końcu gniecie lojali ;) ... choć w sumie można złożyć, że to jakieś chaotyczne pokłosie :D

madprofesa
20-11-2006 - 18:30

Fajne, lekko się i czyta, no i po prostu czuć w tym bezkres przestrzeni i beznadzieję intergalaktycznego konfliktu z "obcymi". Jakoś Gothic mnie nigdy za bardzo nie kręcił ale widzę, że to ulegnie zmianie. To be continued??

Ardis_deLeveren
20-11-2006 - 21:56

Uhm... Czuję się niemal skrępowany przez Wasze opinie; zwłaszcza, że to w gruncie rzeczy mój debiut. ;) Co nie zmienia faktu, że cieszę się niezmiernie. :)

Pierwotnie planowałem nie pisać nic więcej z zakresu tego opowiadania, ale, że ilość zainteresowanych kontynuacją osiągnęła poziom, którego w życiu bym się nie spodziewał :D, to pomyślę. Mam jakieś mętne zaczątki dziwnego pomysłu na ciąg dalszy, ewentualnie pokombinuję z prequelem. Ale zobaczymy, jak - i czy - mi to w ogóle wyjdzie.

Bethorze - obiecuję, że mój następny tekst będzie w absolutnej zgodzie z naszą świętą Wiarą. ;)

Skoti
20-11-2006 - 22:17

Czy to nowe zagrożenie to moje wspaniałe, niezniszczalne necronki :D. Jeśli tak to super. A tak wogóle to naprawdę dobry tekst. Gratulacje i również oczekuję jakiejś kontynuacji...

Slaw
21-11-2006 - 12:54
Bardzo mi się podoba. Ładnie chociaż przygnębiająco opisuje to co w wojnie jest chyba najgorsze - jej całkowity brak sensu. Piszcie dalej Bracie Ardisie. Macie talent.

Pozdrawiam
Sławek