Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
czwartek, 08 marca 2007 - 14:46

Strona gotowa do druku
Battlefleet Gothic

  Strahe spacerował powoli korytarzem widokowym nad Dokiem Rezerwowym G, w zamyśleniu patrząc za szyby okien. Na ciemnym tle dalekiej, międzygwiezdnej pustki odcinały się gigantyczne kadłuby okrętów. Pogrążone w półmroku, od setek lub tysięcy lat trwały wyłączone i zapomniane... Uśpione. Czuł ich drzemiącą potęgę, przytłaczającą swym ogromem...

W pewnym momencie zatrzymał się. Nie pomyślał, czemu akurat w tym miejscu. Przeczucie i podświadomość.

- Ten okręt... Jak się nazywa? - nie odwracając głowy, spytał swojego adiutanta, na którego nie zwracał do tej pory uwagi.

- Stanowisko 22... - mruknął do siebie porucznik - To "Emperor's Fury", panie admirale. - powiedział, czytając z ekranu podręcznego urządzenia - Umieszczony w doku w pierwszych latach 37. tysiąclecia ze względu na brak czasu remontowego, wywołany zmianą priorytetów w taktyce floty. Jego uzbrojenie było w następnych tysiącleciach demontowane i przekazywane innym okrętom. Były to "Avenger", "Absolution" i "Admiral Ancaris". Sir, to...

- Nasze statki. - dokończył Strahe - Tak... - pokiwał głową, wpatrując się w martwy kadłub krążownika.

* * *

  Mój Gothic należał do pierwszej partii figurek do BFG, jaką kupiłem. Poza nim, były jeszcze dwa Lunary i Dictator. Mówiąc kolokwialnie, nie widziałem takiej floty, konieczne więc były zmiany. Jednego z Lunarów szybko przerobiłem na Armageddona - kosztem dwóch lanc z Gothica. A właściwie trzech, bo jedna odpadła podczas szorowania Armageddona po kąpieli w denaturacie, i przeminęła z kanalizacją. Nie miałem zastosowania dla Gothica w mojej flocie, więc mogłem sobie na taki manewr pozwolić, zwłaszcza, że statki nie wyszły mnie jakoś bardzo drogo. Z drugim Lunarem długo nie wiedziałem co zrobić, aż w końcu zdecydowałem się dać mu Novę. Dictator zaś, jako lotniskowiec, natychmiastowo stał się podstawą mojej floty. W każdym razie, od montażu Armageddona, Gothic przez bardzo długi czas leżał sobie nieruszany w szafce, z odłamaną podstawką i szpikulcem tarana. Doszedłem do wniosku, że jedyne co mogę z nim sensownego zrobić, to wrak, żeby był jako ozdóbka, albo do jakichś scenariuszy. Całe szczęście, że jestem leniwy, i nie chciało mi się do tego zabrać... Inna sprawa, że przybyło mi po drodze sporo statków do malowania (z którymi do dziś się nie obrobiłem :P), więc robienie wraku, pozbawionego jakiegoś większego zastosowania praktycznego, a wymagającego tyle samo czasu, co regularny krążownik, za Chiny Ludowe nie miało prawa znaleźć się choćby w pierwszej dwudziestce moich priorytetów. W każdym razie, potem zdobyłem pancernik, i po tygodniu dywagacji nt. co z niego zrobić, zdecydowałem się wreszcie na Apocalypse'a. Potrzebowałem akurat jednej lancy więcej, niż miałem w bieżącym przerobie, więc Gothicowi zostały okrąglutkie cztery. Akurat, żeby zrobić Lunara parę miesięcy później.

Mała dygresja w tym miejscu: jeżeli zastanawiacie się nad sensem dawania jednemu Lunarowi Novy tylko po to, żeby jakiś czas później od nowa składać wersję torpedową i męczyć się ze zdobywaniem części do niej, to słusznie czynicie. Mnie też nie daje to spokoju...

* * *

- Okręt został wyłączony z walki, kapitanie. - zameldował pierwszy oficer.

- Dobrze. - westchnął kapitan Hertig, nowy dowódca "Emperor's Fury" - Odwołać alarm bojowy, wyłączyć uzbrojenie. Załoga: powrót do standardowego poziomu gotowości. Czekamy na ocenę ćwiczeń.

  W półmroku mostka pancernika "Absolution", Marius Strahe milcząco obserwował zmieniającą się sytuację na wyświetlaczu taktycznym. Wyraz twarzy mężczyzny pozostawał nieodgadniony, ale w myślach admirał pozwolił sobie na zadowolenie. Manewry z Trzecią Grupą Floty "Eisenfaust" przebiegły pomyślnie. Choć poniosła nieco większe straty, Eskadra Taris Gamma nawiązała równorzędną walkę, a wszystkie statki wykazały się wystarczającą skutecznością. Również "Emperor's Fury" wypadł zadowalająco. Choć ostatecznie został zniszczony, jego poświęcenie umożliwiło bezpiecznie wycofanie się krążownikowi "Exalted", ofiara nie poszła więc na marne. Udział "Emperor's Fury" należało określić jako "najlepszy możliwy w danych warunkach".

* * *

  Dość niedawno postanowiłem zmienić koncepcję na flotę. Miałem dosyć zachowawczego stylu gry; po dziurki w nosie miałem latania po 10cm, Nova Cannonów i desperackiej obrony przed kolejnymi falami a-bootów; naprawdę dość kolejnych rozpisek, w których zmieniały się tylko proporcje między Novami a launch bayami... Zdobyłem się w końcu na odwagę i postanowiłem wypróbować coś, co korciło mnie już od dawna, ale z czym bałem się, że mogę sobie nie poradzić: klasyczną, Imperialną flotę torpedową, opartą na krążownikach.

  Już przy pierwszej rozpisce doszedłem do wniosku, że potrzebny jest w takiej flocie również Gothic. Ale Gothica nie miałem... No bo przecież nie będę wystawiał tego niedoczyszczonego z brzydkiej farby wraku z ułamanym taranem i poodcinanymi lancami? W końcu doczekałem się okazji do wypróbowania Floty Nowego Wzoru. Telefon do RIPa, na parę godzin przed starciem, i okazuje się, że o­n sam chciał wystawić swoje Gothici. Cóż. Parę minut później udało mi się doczekać chwili, gdy wyrób klejopodobny, sprzedawany pod nazwą Supergule, związał w końcu Gothica z jego podstawką.

  Przebiwszy się przez ten biały syf, który akurat wtedy zdecydował się zacząć w Polsce padać, zmarznięty, wkurzony na pogodę i MPK dotarłem do RIPa. Negatywne uczucia odpłynęły, gdy niespodziewanie zostałem pokrzepiony znakomitą cytrynówką. Nigdy wcześniej nie sądziłem, że wódka może mi smakować... Powykładałem moje figurki na stół i przystąpiliśmy do organizowania pola bitwy. Przed wystawieniem, popatrzyłem na Gothica i powiedziałem: "jak się spisze, zrobię mu refita".

  W trakcie bitwy, do spółki z Tyrantem skasował skrzydło psujów, które groziło dokonaniem sabotażu w następnej turze, dwiema salwami torpedowymi scripplował jednego z Dauntlessów, po czym dobił go solidną burtową, przy okazji trzymając na brejsie drugiego i eskadrę Swordów. Na sam koniec został jednak zniszczony, choć to nie do końca jego wina... Żaden cripplnięty krążownik nie oprze się dywizjonowi bombowców z Emperora. Ostatecznie uznałem, że spisał się zadowalająco.

  Postanowiłem dotrzymać obietnicy, gdy tylko zdobędę części. Przyszedł czas na bitwę ze starym wrogiem mojej Eskadry (choć teraz, to w zasadzie rozrosła się już do pełnoprawnej Grupy Bojowej), czyli Necronami. Gothic spisał się w niej po prostu fenomenalnie; siła ognia jego lanc była miażdżąca. Udało mu się nawet dożyć do końca bez poważnych uszkodzeń! W tym momencie uznałem, że niech będzie moja strata: wykosztuję się, ale kupię od RIPa dwa zdezelowane krążowniki, i zsalvaguję im lance. Zasłużył na to! Niedługo potem miałem okazję zagrać z Chaosem. Pierwsze starcie zakończyło się umiarkowaną porażką (dzięki sprawnemu odwrotowi Marynarki, kiedy sytuacja z potencjalnie nieciekawej przeszła w zdecydowanie nieciekawą :P) oraz drogo okupionymi, ale zawsze pożytecznymi wnioskami. Drugie zaś (fakt, że na mniejsze punkty) - chwalebnym zwycięstwem, do którego Gothic w niemałym stopniu się przyczynił (jeden z licznych wniosków - 12 torped źle działa na samopoczucie admirałów Chaosu). Po tej bitwie okazało się, że MKG miał na zbyciu akurat tyle lanc, ile potrzebowałem...

* * *

  Snopy iskier spawalniczych rozświetlał pokłady artyleryjskie i sekcję silnikową krążownika. Adepci Boga Maszyny, wraz z setkami serwitorów, gorliwie przywracali stojący w suchym doku statek do stanu należnego okrętowi wojennemi Jego Boskiej Wysokości...

  Z odległego korytarza widokowego, dwóch mężczyzn obserwowało jak niewielki holownik podchodzi ostrożnie do Stanowiska Artyleryjskiego nr 12 na prawej burcie, jednego z ośmiu stanowisk głównych baterii lanc krążownika klasy Gothic, ciągnąc za sobą podstawę ogromnej wieży artyleryjskiej.

- To będzie wspaniały okręt. - odezwał się Admirał Floty Marius Strahe.

- To już jest wspaniały okręt. - poprawił Kapitan Hertig.

- Prawda.

* * *

Notatka: Autor: Ardis DeLeveren


Strona << | 1 | 2 | >>

Komentarze

Inkq
08-03-2007 - 17:05
Bardzo fajny artykuł Adrisie.

 Aż chce się zacząć grać BFG !
Skoti
08-03-2007 - 21:55

Super artykuł. Ja już mam dwa pierwsze statki do BFG - przy każdym MO kupuje nastepne necrońskie statki :D

Slaw
09-03-2007 - 07:14
Miałem tylko zerknąć, ale przeczytałem całość. Fantastyczny artykuł. Aż mnie zakręciło na Gothica. Aż mi się żal zrobimy tych moich "tekturowych" Eldarskich niszczycieli i krążowników, które od tak dawna leżą w absolutnej rozsypce. Jak się Ardisie zapowiesz na jakiś nasz turniej, to obiecuję solennie, że skleję to ustrojstwo całe i być może pomaluję, żebyśmy sobie mogli zagrać.

Sławek
ES
09-03-2007 - 11:34
"Złowrogi Bałwan jakoś nie wykazywał entuzjazmu do hamowania moich zapędów... "

Entuzjazm to ja wykazywałem, ale w przeciwnym kierunku niż hamowanie. Po lekturze Ardisowego tekstu utwierdziłem się tylko, że to był to kierunek całkowicie słuszny. Pyszny łyk esencji hobby!